"Rzeczpospolita": Od kilku dni pojawia się co raz więcej doniesień, że Aleksander Łukaszenko może wysłać swoją armię na Ukrainę. Myśli pani, że to zrobi?
Z jednej strony rozumiemy, że nie jest to w interesie Łukaszenki, bo zostałby agresorem i pociągnąłby nasze państwo na dno. Tego, co zrobił, już z siebie nie zmyje, ale jeżeli wyśle swoje wojska, to tylko skomplikuje swoją sytuację. Mogę przypuszczać, że domaga się tego Kreml, ponieważ nie chce być osamotniony w swoich działaniach. Ale myślę, że nasze wojska nie zostały wprowadzone na Ukrainę tylko dlatego, że jest duży opór wewnątrz sił zbrojnych. Myślę, że dowódcy rozumieją, iż wysyłając tam żołnierzy, skazaliby ich na śmierć. Poza tym to nie są liczne siły i nie zmienią specjalnie sytuacji, ale Kreml chce ostatecznie splamić krwią reżim Łukaszenki. Na Białorusi działa intensywna propaganda głosząca, że na Ukrainie są jacyś naziści. Ale wierzę w to, że żołnierze białoruscy rozumieją, iż Ukraińcy są naszymi braćmi. Jak możemy toczyć wojnę z braćmi?