Gospodarka strefy euro na początku 2019 r. rozwija się najwolniej od ponad pięciu lat. W niemieckim przemyśle aktywność wręcz maleje – sugerują wstępne odczyty PMI, wskaźników koniunktury bazujących na ankiecie wśród menedżerów przedsiębiorstw. Wciąż jednak są powody, aby sądzić, że spowolnienie w strefie euro nie potrwa długo, a w II połowie roku koniunktura się poprawi.
Zbiorczy PMI w strefie euro, obejmujący sektory przemysłowy i usługowy, spadł w styczniu do 50,7 pkt, z 51,1 pkt w grudniu – podała w czwartek firma IHS Markit. Ekonomiści przeciętnie spodziewali się lekkiej zwyżki tego wskaźnika, do 51,3 pkt.
Każdy odczyt PMI powyżej 50 pkt oznacza, że sytuacja ankietowanych firm poprawiła się w porównaniu z poprzednim miesiącem, dystans od tej granicy stanowi zaś miarę tempa tej poprawy. Styczniowy odczyt sugeruje więc, że gospodarka strefy euro wciąż rośnie, ale najwolniej od połowy 2013 r. I ciągle traci impet. Styczniowa zniżka zbiorczego PMI była już piątą z rzędu. „Biorąc pod uwagę historyczne zależności, styczniowy odczyt PMI jest zgodny ze wzrostem PKB bliskim zera, co sugeruje, że ryzyko recesji w strefie euro jest obecnie dość wysokie" – ocenił Andrew Kenningham, główny ekonomista ds. europejskich w Capital Economics.
Za pogorszenie koniunktury w strefie euro odpowiada w dużej mierze sytuacja we Francji, której gospodarkę paraliżowały ostatnio protesty ruchu „żółtych kamizelek". Zbiorczy PMI nad Sekwaną spadł do 47,9 pkt z 49,3 pkt w grudniu i aż 54,2 pkt miesiąc wcześniej. W Niemczech zbiorczy PMI wzrósł w styczniu do 52,1 pkt z 51,6 pkt w grudniu. To jednak i tak odczyt słabszy od średniej z ostatnich kwartałów ub.r. A w III kwartale PKB Niemiec zmalał.