W poniedziałek WIG20 rósł nawet do 2142 pkt i cieszyliśmy się, że na warszawskim parkiecie otwiera się nowy rozdział hossy. Dwie ostatnie sesje przypomniały nam jednak, co oznacza polityczny balast w portfelu blue chips. Rezygnacja Zbigniewa Jagiełły z funkcji prezesa PKO BP i plany akwizycji Orlenu już nie tylko z Lotosem, ale też PGNiG wystarczyły, by w środę WIG20 spadał nawet do 2084 pkt. 58-pkt rozpiętość wahań na przestrzeni trzech sesji to jak na ten segment rynku dość sporo. Zrobiło się nerwowo nie tylko z uwagi na czynniki lokalne, ale też globalne. Środowy odczyt inflacji CPI w USA zaskoczył mocno przebijając prognozy, co postawiło pod znakiem zapytania kontynuację gołębiego nastawienia ze strony Fedu.