Reklama

Dan Akerson, sylwetka szefa General Motors

To Dan Akerson stoi za decyzją pozostawienia Opla w GM. A teraz mówi mi: – Wiesz, że sukces naszego najnowszego auta, Aveo, zależy od Polski? Bo będzie miało silniki produkowane w naszej polskiej fabryce

Publikacja: 14.01.2011 12:41

Dan Akerson, sylwetka szefa General Motors

Foto: AP

Prezesem został przez przypadek, chociaż nie ukrywa, że bardzo mu na tym zależało. Kiedy się okazało, że sędziwy Ed Whitacre nie jest w stanie obiecać, że przeprowadzi ofertę publiczną GM i zostanie w koncernie przynajmniej pięć – sześć lat, rada nadzorcza zaczęła się rozglądać za innym kandydatem.

[wyimek] Pełna wersja tekstu [link=http://www.rp.pl/temat/593467.html]w najnowszym wydaniu[/link] dodatku [link=http://www.rp.pl/temat/449164.html]{eko+}.[/link]

[b][link=http://www.rp.pl/zakupy]Wykup dostęp[/link][/b][/wyimek]

I wtedy zauważyła Akersona (który pracował dotąd w firmach finansowych i telekomunikacji), uznając, że jest w stanie uzdrowić ikonę amerykańskiej motoryzacji, zadłużoną i po traumatycznych przejściach. W dodatku większościowym udziałowcem GM było wtedy państwo.

Akersona znalazł Whitacre wiosną 2009 r. Dzisiejszy prezes GM pracował wtedy w Carlyle i zajmował się transakcjami wielkich przejęć w Azji i Europie.

Reklama
Reklama

– Tam to dopiero zarabiałem – mówi z rozmarzeniem. – Moja siostra nie może się nadziwić, że zrezygnowałem, żeby przejść do GM – przyznaje w rozmowie z „Rz”. – Wypomina mi, że ta decyzja równała się utracie zarobków wartych przynajmniej 100 mln dol. Ale nie jest tak, że nie mam z czego żyć – żartuje. – Zaoszczędziłem w General Instrument, MCI Communications, Nextelu i XO Communications.

Akerson zasiadał tam na stanowiskach prezesa albo wiceprezesa odpowiedzialnego za finanse. Teraz przyznaje, że ta propozycja padła na bardzo podatny grunt. Do GM bardzo chciał przyjść.

– Blisko śledziłem wszystko, co tam się działo, i widziałem, że firma idzie donikąd – opowiada. I poprosił kolegę, żeby go zarekomendował w Departamencie Skarbu. Tymczasem w tym samym momencie tam właśnie zarekomendował go Whitacre.

Akerson wejście do GM miał jednak fatalne. Kiedy na posiedzeniu zarządu usłyszał, że kampania reklamowa ma się odbywać pod hasłem oszczędnego spalania, zezłościł się. „Kogoś, kto chce kupić auto, wcale nie interesuje, ile ono spala! Jak bak jest pusty, trzeba zatankować, i to wszystko. Dlaczego mamy reklamować coś, co nikogo nie obchodzi?” – mówił wtedy.

Dziś już mówi inaczej: „Ekonomia jest bardzo ważna dla kupujących, kiedy decydują, jaki model wybrać”.

I z wprawą dilera zaczyna opowiadać o zaletach elektrycznego volta, który ma być kolejnym przebojem GM. Dodaje: – Mam 61 lat i nigdzie się nie wybieram. Motoryzacja to fantastyczna branża. A GM też będzie fantastyczny. Właściwie już jest.

Reklama
Reklama

Pracę w GM łączy z zasiadaniem w radzie nadzorczej American Express Company i Freescale Conductor.

Akerson nie przeprowadził się do Detroit, nadal mieszka pod Waszyngtonem. Rzeczniczka GM Lori Arpin przyznaje, że nie wie, czy jej szef kiedykolwiek się tu przeprowadzi.

Nadal nie ukrywa, że nie jest typowym człowiekiem branży. – Wybitny to ja nie jestem, ale ktoś to musiał wziąć – mówi. – Jednak moją mocną stroną było solidne rozeznanie w finansach, a tego GM potrzebował najbardziej. Co z tego, że nie wiem, co nasze auta mają pod maską, jeśli sprzedają się coraz lepiej?

[ramka]Pełna wersja tekstu [link=http://www.rp.pl/temat/593467.html]w najnowszym wydaniu[/link] dodatku [link=http://www.rp.pl/temat/449164.html]{eko+}[/link]

[b][link=http://www.rp.pl/zakupy]Wykup dostęp[/link][/b][/ramka]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama