Krynica, wrzesień zeszłego roku. Kolejny imprezowy wieczór w trakcie forum ekonomicznego. W jednym ze zbudowanych na czas forum lokali biesiadują politycy PO i Nowoczesnej. Krążą misy z mini burgerami, alkoholu nie tak wiele, dużo za to sporów o to, jak „ograć Kaczora” i się przy tym za bardzo nie pokłócić - czytamy w Onecie.
Nieco na uboczu w węższym gronie stoi Rafał Trzaskowski. Już wtedy wiedział, że partia wystawi go na szpicę w Warszawie. - Wiesz co, ja to się boję, że ty nie masz ciągu na bramkę – rzuca nagle jeden z dyskutantów. - Ja nie mam ciągu na bramkę? Ja nie mam ciągu na bramkę? No to zobaczysz! - odpiera zarzut Trzaskowski. Dwa miesiące później oficjalnie zostaje przedstawiony jako kandydat na prezydenta stolicy.
Kabaty czy Stokłosy?
Poseł Platformy szybko zaczyna spotkania w dzielnicach. Sale są pełne. Nie unika wpadek jak ta Stokłosach, gdy powitał wszystkich „na Kabatach”. Tłumaczył potem, że to dlatego, iż sam na Kabatach mieszka. Mini kampania się toczy. Do drużyny Trzaskowskiego dołącza Paweł Rabiej, który zrezygnował z prezydenckich ambicji i zgadza się na posadę wiceprezydenta po ewentualnej wygranej. Rabiej wykonuje mrówczą pracę za kulisami, spotyka się z wieloma środowiskami – m.in. z Wietnamczykami, których w Warszawie jest ok. 30 tysięcy i też są potencjalnymi wyborcami.
Trwa wyczekiwania na kandydata PiS. W pewnym momencie na ringu zostaje tylko dwóch potencjalnych rywali – Michał Dworczyk i Patryk Jaki. Każdy wewnętrzny sondaż zamawiany przez Nowogrodzką daje większe szanse Jakiemu na powalczenie o cokolwiek w bastionie Platformy. Pod koniec kwietnia Jarosław Kaczyński ogłasza, że to przyboczny Zbigniewa Ziobry wystartuje w Warszawie.
Jaki wchodzi do gry
Poseł z Opola od razu rusza z kampanią. Dzień w dzień organizuje konferencje prasowe w innym miejscu. Jego ludzie noszą za nim drewnianą sztalugę. Na niej kładą tekturową planszę z opisem kolejnych obietnic i planów. Patryk Jaki wzorem Rafała Trzaskowskiego rozpoczyna spotkania w dzielnicach. Potem rozwija swoją akcję, przenosząc się na blokowiska. Obiecuje, że w trakcie kampanii odwiedzi ich 100. Sondaże są dla kandydata PiS coraz lepsze, goni polityka Platformy.