Reklama

Bogusław Chrabota: O dobrego prezydenta

Wybrana w niedzielę głowa państwa powinna kierować się wartościami, takimi jak państwo, naród, wolność i demokracja, a nie polityczną kalkulacją.

Aktualizacja: 10.07.2020 06:04 Publikacja: 09.07.2020 19:05

Bogusław Chrabota: O dobrego prezydenta

Foto: Fotorzepa/ Maciej Zienkiewicz

Nie mamy w „Rzeczpospolitej" obyczaju wskazywania naszych preferencji wyborczych wprost. Nawet w tak kluczowych wyborach, kiedy rozstrzyga się przyszłość Polski, indywidualną decyzję uznajemy za sprawę sumień naszych Czytelników, pozostając zarazem w przekonaniu, że będzie ona racjonalna.

Niemniej przestrzeń między profesjonalizmem redaktora niezależnej gazety a poglądami świadomego obywatela daje miejsce na prezentację oczekiwań i życzeń związanych z głową państwa. Dla mnie najważniejsze jest, by przyszły prezydent kierował się fundamentalnymi wartościami, takimi jak państwo, naród, wolność i demokracja, a nie polityczną kalkulacją. Nie może w ciemno podpisywać ustaw podsyłanych przez większość sejmową, ale nie może też kontestować każdego pomysłu rządu. Polsce potrzeba prezydenta, który kieruje się racją stanu, a nie interesem partyjnym, choćby partię, z której się wywodzi, uznawał za najlepszą na świecie.

Prezydent powinien pilnować, by nasz kraj pozostawał częścią zachodniego świata, szanować chrześcijańskie dziedzictwo, które ukształtowało historycznie Polskę i Europę, ale w taki sposób, by zarówno wierzący, jak i niewierzący czuli się tu jak u siebie. Jego powinnością jest stanie na straży patriotyzmu i kultywowanie pamięci o przeszłości, choć nie może być ślepy na grzechy i błędy, dawne i współczesne. Ważne, by jasno widział różnicę między narodową dumą a narodowym bałwochwalstwem.

Musi umieć z odwagą patrzeć w przyszłość. Szanować istniejące sojusze i troszczyć się o nowe. Ważne, by potrafił przyznać się do błędów, ale też nie zmieniał zbyt często zdania, bo wówczas nie będzie osobą wiarygodną.

Konstytucja precyzyjnie opisuje prezydenckie kompetencje, lecz o tym, co w ich ramach planują kandydaci, mało było w kampanii. Potrzebujemy prezydenta, który współpracuje z rządem w obszarze polityki zagranicznej i obronnej, wytycza ich kierunki, przedstawia inicjatywy i rozlicza premiera i jego ministrów. Potrzebujemy prezydenta, który rozumie, że po to jest w ustawie zasadniczej prezydenckie weto, by je stosować w interesie państwa. Ten urząd to nie notariat. Potrzebujemy prezydenta, który rozumie, w jakim kierunku podąża świat, i wyciąga z tego wnioski, dbając o interesy Polski i jej obywateli.

Reklama
Reklama

W „Rzeczpospolitej" wierzymy w inteligencję i rozeznanie naszych Czytelników. Świetnie wiedzą, jakiego dokonać wyboru i za jakim modelem władzy się opowiedzieć.

I jeszcze jedna troska na koniec. Uszanujmy wybór głowy państwa, ktokolwiek nią zostanie. Rozgrzane nastroje grożą konfliktem, którego ofiarą będzie dobro ważniejsze niż interes którejkolwiek z partii. To polska wspólnotowość. Te wybory nie zmienią faktu, że jesteśmy jednym narodem i musimy umieć ze sobą rozmawiać. Musimy szukać porozumienia. Wierzę, że wciąż jest to możliwe.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama