Od Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina dowiedzieliśmy się, że wyborów 10 maja nie będzie.
Tryb, z którym mieliśmy do czynienia, jest niezgodny z konstytucją, ale oddaje rzeczywisty stan układu sił politycznych w Polsce. Rzeczywiste centrum władzy nie jest w Pałacu Prezydenckim, Kancelarii Premiera czy Sejmie, ale na Nowogrodzkiej. Tam zapadła decyzja, którą przygotowywano od początku tygodnia, że 10 maja jest nie do utrzymania jako termin wyborów prezydenckich. Sąd Najwyższy będzie musiał unieważnić wybory, których nie było. Zacznie się spór prawny. Pozostają pytania, w jakim trybie ustalony zostanie nowy termin, jaki to będzie termin i na jakich warunkach te wybory będą się odbywały? Pytanie też, jak ustawa o wyborach korespondencyjnych będzie nowelizowana i jak długo to będzie trwało?