Reklama

Irena Szewińska: Dziewczyna, jakich nie było

Nasza młodość dostała mocny cios. Zmarła Irena Szewińska.

Aktualizacja: 30.06.2018 19:28 Publikacja: 30.06.2018 12:43

Irena Szewińska: Dziewczyna, jakich nie było

Foto: Fotorzepa/ Piotr Nowak

Każdy z nas, kto w drodze do szkoły kupował „Przegląd Sportowy” a na dużej przerwie znał go już na pamięć, zamyka oczy i natychmiast zaczyna mu się w głowie kręcić film, na początku jeszcze czarno-biały. Igrzyska w Tokio 1964: obraz drży, ale podziwiamy osiemnastolatkę, wtedy jeszcze Kirszenstein, która zdobywa medale, a trenerzy mówią, że to dziewczyna, jakich w polskiej lekkoatletyce jeszcze nie było. Panna Irena biega, skacze w dal, wszystko robi jakby bez wysiłku, z wdziękiem, na jaki mogą sobie pozwolić tylko ci, którzy dostali od losu najlepszy z możliwych prezentów - talent.

Meksyk 1968: to pierwsze igrzyska z dostawą do domu. Tacy jak ja, siedzą po nocach przed telewizorami i jeśli mają mądrych ojców, to przez dwa tygodnie spóźniają się do szkoły, bo widać gołym okiem, że jesteśmy w gorączce, jesteśmy w Meksyku, a szkolne zaległości nadrobimy później. A tam na 200 metrów po złoto biegnie ta sama i zupełnie już inna Irena. Nie podlotek, tylko gwiazda światowego sportu. Pamiętam też deszczowy brąz na 100 metrów, sensacyjną porażkę w skoku w dal i moment najsmutniejszy w sportowej karierze: Irena gubi pałeczkę w sztafecie 4x100 metrów i Polska traci szansę na złoto. Potem stało się coś czego wówczas do końca nie rozumiałem - TVP nadała reportaż, z którego wynikało, że to nie był przypadek, że polską pałeczkę wypuściła z ręki Irena Kirszenstein. A trzeba pamiętać - była późna jesień roku 1968.

Monachium 1972: sportowa Polska zastanawia czy Irena już Szewińska zdąży odbudować formę po urodzeniu dziecka, brąz na 200 m to w tej sytuacji duży sukces.

Montreal 1976: Irena Szewińska ma 30 lat, a jej talent wciąż nie zna granic, teraz objawia się w biegu na 400 m. Ten olimpijski finał i rekord świata to jedno z najbardziej pamiętnych wydarzeń w historii polskiego sportu. Kiedy ogląda się ten bieg dziś, do głowy przychodzi tylko jedna myśl: była ona i reszta świata.

 Jeśli ma się swoje lata, to odejście kogoś takiego jak Irena Szewińska powoduje natychmiastowe uruchomienie pamięci i zaczynamy nasz własny bieg przez historię. Ten mechanizm potrafią uruchomić tylko najwięksi, tacy jak Irenissima, jak ją kiedyś nazwał jeden z kolegów po piórze.

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama