Reklama

Nowy kot prezesa?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ma nowego pupila? Na Twitterze Beaty Mazurek zostało opublikowane zdjęcie szefa partii z małym kociakiem.

Aktualizacja: 10.11.2018 10:15 Publikacja: 10.11.2018 10:08

Zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego z nowym kotem podbija sieć.

Zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego z nowym kotem podbija sieć.

Foto: twitter.com

- Pozdrawiam miłośników kotów – głosił podpis pod zdjęciem. Fotografia od razu zainteresowała internautów.

Pod zdjęciem kilkadziesiąt osób opublikowało zdjęcia swoich kotów i psów w różnych pozach z podziękowaniami za pozdrowienia.

Nie zabrakło też innych wpisów. "Pani Rzecznik, my znamy socjotechnikę ocieplania wizerunku za pomocą zwierząt i proszę jej wobec nas nie stosować" – napisał jeden z użytkowników Twittera.

Inny dodał:  „Lepiej byłoby, gdyby poseł Kaczyński w odpowiednim czasie przytulał niepełnosprawne dzieci podczas protestu ich matek w Sejmie".

Miłość prezesa Kaczyńskiego do kotów znana jest od lat. W swoim życiu miał ich kilka. Ukochanym kotem przywódcy Prawa i Sprawiedliwości był m.in. Busio. Kiedy odszedł, mówienie o nim było w rodzinie Kaczyńskich zakazane.

Reklama
Reklama

Później na wiele lat serce prezesa skradł Alik, który towarzyszył prezesowi PiS przez 11 lat. Szef PiS znalazł potrąconego przez samochód kotka przy drodze w okolicach Wyszogrodu (woj. mazowieckie).

Imię Alik, jakie futrzak otrzymał, to zdrobnienie nawiązujące do imienia dziadka Aleksandra, ojca Jadwigi Kaczyńskiej, po którym zarówno Lech, jak i Jarosław otrzymali swoje drugie imiona.

– Kiedy wieczorem wracam do domu, Alik wpija mi się w nogę i tak chodzę z nim, uwieszonym na łydce, po mieszkaniu albo siedzę przy biurku, gdy pracuję, aż pójdę spać – opowiadał nam o Kaczyński o swoim kochanym kocie. Prezes przyznał też, że pozwalał Alikowi spać w nogach łóżka.

W lipcu 2011 roku ulubieniec prezesa przeszedł skomplikowaną operację w zwierzęcym szpitalu warszawskiej przychodni weterynaryjnej na Bemowie. Kot miał chore nerki, co doprowadziło do ciężkiej niewydolności całego organizmu.

Prezes Kaczyński odwiedzał kociaka niemal codziennie, aby sprawdzać stan jego zdrowia. Kota nie udało się jednak uratować. W listopadzie 2011 roku Alik zdechł.

W 2016 roku prezes PiS zdradził w „Super Expressie", że od kilku miesięcy ma w domu dwóch stałych lokatorów. To kotka Fiona i kocur Czaruś.

Reklama
Reklama

– Tego drugiego znaleźli moi ochroniarze i przynieśli do mnie. I tak już zostało – opowiadał Jarosław Kaczyński.

Kotem „z doskoku" jest Feliks, który tylko czasami odwiedza dom Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu.

Jak tłumaczył szef PiS, Czaruś nie przepada za Feliksem i stara się trzymać go na dystans. W tym kocim towarzystwie zdecydowanie dominuje Fiona, która w domu ma zawsze pierwszeństwo.

Kotka prezesa urzekła swoim nietypowym zachowaniem. – Ona co noc wręcz domaga się, bym bawił się z nią winogronami. Rzuca się za nimi w szalonym pędzie i... przynosi je grzecznie w zębach. Po prostu aportuje – powiedział prezes PiS.

Zdradził też, że Fiona potrafi się dobijać do jego pokoju, by wymóc zabawę. Spać idzie dopiero, gdy wymęczy się aportowaniem.

Jeden z kotów prezesa został latem ubiegłego roku gwiazdą internetu. Podczas lipcowych protestów w związku z związku z reformą Sądu Najwyższego przed domem prezesa PiS na warszawskim Żoliborzu odbyła się manifestacja. Wtedy zamiast Jarosława Kaczyńskiego o w oknie jego domu  pojawił się... kot, który został sfotografowany przez manifestujących.

Reklama
Reklama

Zdjęcie zwierzaka obserwującego protest było prawdziwym hitem sieci. Fotografia została również zamieszczona na Twitterze przez portal TVP Info. – Kot prezesa twardo stawił czoła zwolennikom opozycji – głosił podpis.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Festiwale
„Moja krew, twoja krew: MG x Jarocin”. Jarocińska energia wraca na scenę
Społeczeństwo
Marznący deszcz, a później ochłodzenie: Jaka pogoda czeka nas w najbliższych dniach?
Społeczeństwo
Fatalne warunki na drogach w niemal całej Polsce. IMGW ostrzega przed gołoledzią
rozmowa
Ekspert: Śledztwo ujawniło, że Rosja werbuje w Polsce kolaborantów przez gry wideo
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama