Reklama
Rozwiń
Reklama

Narkotyki za kierownicą

Spada liczba wypadków spowodowanych „po kielichu", niestety, rośnie tych po środkach odurzających.

Aktualizacja: 13.03.2018 05:49 Publikacja: 12.03.2018 18:20

Kierowcy pod wypływem narkotyków spowodowali w 2017 roku 56 wypadków drogowych

Kierowcy pod wypływem narkotyków spowodowali w 2017 roku 56 wypadków drogowych

Foto: shutterstock

W Zabrzu pod koniec stycznia 22-letni kierowca miejskiego autobusu potrącił na przejściu dla pieszych 62-letnią kobietę. Choć był trzeźwy, okazało się, że prowadził pod wpływem amfetaminy. – To pierwszy taki przypadek, z jakim się spotkaliśmy – przyznaje sierż. szt. Agnieszka Żyłka, rzeczniczka zabrzańskiej policji.

Jednak narkotyki w organizmie kierowców to coraz powszechniejsze zjawisko, zwłaszcza wśród bardzo młodych kierowców. – Z naszych statystyk wynika, że kierowcy „po narkotykach" zdarzają się do 30. roku życia, starsi nadal sięgają po alkohol – dodaje Agnieszka Żyłka.

Kokaina, amfetamina i LSD

Jednak liczba wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców systematycznie spada (o 5,3 proc. w stosunku do 2016 r., mniej jest też zabitych i rannych w tych wypadkach). Niestety, rośnie liczba wypadków drogowych, w których sprawca był pod wpływem środków odurzających, głównie marihuany i amfetaminy, ale też kokainy czy ecstasy – wynika z danych Komendy Głównej Policji. – Dotyczy to głównie młodych i bardzo młodych ludzi. – Panuje moda, by na imprezach sięgać nie po alkohol, ale właśnie po narkotyki. To kwestia także dostępności np. dopalaczy, które można kupić już za 10 zł – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

Kierowcy po narkotykach spowodowali w ubiegłym roku 56 wypadków, których skutkiem były 23 ofiary śmiertelne, 79 osób zostało rannych. Rok wcześniej w 45 wypadkach kierowców pod wpływem środków odurzających zabitych zostało 14 osób, rannych 55.

Skąd taki wzrost?

– Najczęściej wynika to stąd, że młodzi ludzie bagatelizują wpływ narkotyków, także na sprawność psychomotoryczną kierowcy. Alkohol wdrukował się w świadomość społeczną, że szkodzi i nie sprzyja zdolnościom, niestety tak nie jest z narkotykami, głównie z marihuaną czy amfetaminą. Druga kwestia jest taka, że używanie narkotyków dla otoczenia jest mniej widoczne i może być trudniejsze do wykrycia np. przez policję – tłumaczy Bogusława Bukowska, zastępca dyrektora Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

Reklama
Reklama

Kilka lat temu Biuro robiło badania wśród kierowców na ten temat. Wyniki były zaskakujące. – Nierzadko osoby ankietowane nie widziały niebezpieczeństwa w zażywaniu narkotyku i kierowaniu autem. Kierowcy zawodowi czasem wręcz przyznawali, że amfetamina poprawia sprawność, koncentrację, pomaga zwalczyć zmęczenie, pobudza. Tyle że po amfetaminie jeździ się brawurowo, zbyt ryzykownie, a kiedy poziom narkotyku spada, następuje totalny spadek koncentracji – zastrzega dyrektor Bukowska.

W przypadku alkoholu granice są jasno określone, w przypadku narkotyków tych granic nie ma. – To biegły musi ustalić w konkretnym postępowaniu, czy stężenie danego narkotyku w organizmie kierowcy miało wpływ na zdolności pschomotoryczne kierującego, a jeśli tak, to jaki – wskazuje dyrektor Bukowska.

Nie ma tygodnia, by media nie donosiły o tragicznym w skutkach wypadku, który spowodował kierowca po zażyciu narkotyków. Pod wpływem amfetaminy był 26-letni kierowca, który w sierpniu 2017 roku zabił na przystanku w Białymstoku dwie osoby. Obecność substancji psychoaktywnej THC wykryto u innego 22-latka, który w wigilijną noc w Kobyłce potrącił ze skutkiem śmiertelnym trzy kobiety. Ilość, zdaniem biegłych, wskazywała, że narkotyki, np. haszysz, zażywał wcześniej.

Łatwiej wykryć

Drogówka jest wyposażona nie tylko w alkomaty, ale też urządzenia do wykrywania narkotyków w organizmie. – Nie musi to być wypadek czy kolizja, badamy kierowców rutynowo, kiedy widzimy, że zachowanie może wskazywać na zażycie substancji psychoaktywnej. Specjalnym sączkiem pobieramy wymaz śliny z policzka i wkładamy do urządzenia. W ciągu kilku minut otrzymujemy wyniki na 16 podstawowych substancji, m.in. amfetaminy, kokainy, LSD, ecstasy oraz pochodnych – tłumaczy sierż. szt. Agnieszka Żyłka.

8 marca w całej Polsce policja kontrolowała kierujących na drogach w akcji „Alkohol i narkotyki". Na obecność narkotyku przebadano 317 kierujących – po zażyciu środków odurzających było 11, w przypadku alkoholu – przebadanych zostało blisko 297 tys. kierowców, po spożyciu było ponad 300 z nich.

Jednak eksperci podkreślają, że policyjne testy nie wykazują obecności dopalaczy w organizmie, bo skład tych środków ulega częstym zmianom. – Wykaże je dopiero badanie krwi, a więc kiedy taki kierujący spowoduje wypadek – dodaje dyrektor Bukowska.

Reklama
Reklama

Z danych Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że ceny narkotyków w Polsce praktycznie od kilku lat są na stałym poziomie – różnią się w zależności od miejsca i regionu. Np. 1 gr marihuany czy amfetaminy w Warszawie kosztował w ub.r. 45 zł, w Opolu – zaledwie 25 zł, w Gdańsku – 35 zł. Najdroższa jest kokaina – w stolicy trzeba za nią zapłacić 270 zł, w Katowicach – 200 zł.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Polska się starzeje. Czym grozi nam kryzys demograficzny?
Społeczeństwo
Marznące opady to dopiero początek. IMGW wydał kolejne ostrzeżenia
Społeczeństwo
Nadchodzą duże zmiany w pogodzie. Temperatury mogą zaskoczyć
Społeczeństwo
W prognozach pogody znowu duży mróz. Ostrzeżenia IMGW dla części kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama