Protesty to efekt obniżenia wieku emerytalnego sędziów SN w Polsce - wyjaśnia AP. "Prawo wprowadzone przez prawicową partię rządzącą zmusza I prezes SN i jedną trzecią sędziów tego Sądu do ustąpienia z urzędu" - czytamy w depeszy agencji.
"Tysiące osób zgromadziło się przed budynkiem Sądu Najwyższego w Warszawie; protestujący trzymali w rękach świece, śpiewali hymn narodowy i krzyczeli: 'Wolne sądy!' oraz 'Precz z dyktaturą'" - pisze AP.
Czytaj także: Reuters: Polsce grozi eskalacja napięcia z UE
Agencja wskazuje, że do protestów doszło też w Krakowie, Łodzi, Katowicach, Wrocławiu i innych miastach. Odnotowuje również, że w Gdańsku Lech Wałęsa (określony jako "legendarny przywódca demokratyczny") potępił obecny rząd Polski stwierdzając, że jest nawet bardziej "perfidny niż komuniści, których on (Wałęsa) pomógł obalić".
AP cytuje też I prezes SN Małgorzatę Gersdorf mówiącą iż jej kadencja na stanowisku została "brutalnie przerwana, mimo że jest zapisana w konstytucji".
"Zamieszanie wokół Sądu Najwyższego jest kulminacją kompleksowych zmian polskiego systemu sprawiedliwości, które dają partii rządzącej władzę nad sądami" - pisze AP, które przypomina o wcześniejszej reformie TK, który "jako pierwszy znalazł się pod kontrolą partii" rządzącej.
AP zwraca uwagę, że reforma wywołuje niepokój UE i obrońców praw człowieka, którzy przekonują, że posunięcia PiS prowadzą do "erozji niezależności sądów i naruszenia zachodnich standardów oraz odwrotu demokracji w Polsce".