Reklama

Afera podsłuchowa: Falenta proponuje układ za ułaskawienie

Jeśli nie będę ułaskawiony, ujawnię, kto za mną stał – pisze biznesmen skazany w aferze podsłuchowej.

Aktualizacja: 29.12.2019 10:37 Publikacja: 28.12.2019 23:01

Marek Falenta

Marek Falenta

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Czytaj także:

W związku z końcem 2019 roku przypominamy najważniejsze, najciekawsze, budzące największe emocje teksty, które ukazały się na łamach "Rzeczpospolitej" i na rp.pl. Przypomnijmy sobie czym w minionych 12 miesiącach żyła Polska. Dziś przypominamy tekst "Falenta gra o wolność", który ukazał się w "Rzeczpospolitej" w czerwcu 2019 roku.

Poznaliśmy treść wniosku do prezydenta o ułaskawienie bohatera afery, która zaszkodziła PO przed wyborami w 2015 r. Sprowadzony właśnie do kraju Marek Falenta jest prawomocnie skazany na 2,5 roku za zlecenie podsłuchów w restauracjach. 1 lutego miał zacząć odsiadkę, ale zniknął. Wpadł w kwietniu w Hiszpanii. Do Andrzeja Dudy napisał z więzienia w Walencji. To trzeci jego wniosek o ułaskawienie – dwa poprzednie nie przyniosły efektu.

Czytaj także: PiS nie może tego przemilczeć

Wniosek o łaskę Falenty pod lupę śledczych

Donos o przestępstwach z listu Falenty wciąż w sądzie

Reklama
Reklama

Ten jest inny od wszystkich. Falenta przedstawia się w nim jako osoba lojalna wobec PiS i CBA, której obiecano bezkarność za odsunięcie PO od władzy.

List zaczyna się tak: „W hiszpańskim więzieniu »gnije« człowiek, który wierzył w sprawę pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji. Obiecali wiele korzyści i łupów politycznych. Czekałem lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień, w którym zostanę przez Pana ułaskawiony. Nie widać nadziei na jego nadejście. Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie się ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły" – pisze.

W piśmie wymienia 12 osób – prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ministrów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, szefa CBA Ernesta Bejdę, oficerów biura i dziennikarzy piszących o aferze.

Falenta chce być świadkiem koronnym, ale sam dodaje: „oczywiście Zbigniew Ziobro mi tego statusu nie przyzna. Musiałby być katem własnej formacji". „Już raz udowodniłem swoje możliwości. Po co to powtarzać?" – czytamy.

Co w zamian za ułaskawienie? Wstrzymanie działań. Falenta daje na to miesiąc.

Odręczny list ma osiem stron i datę 12 kwietnia. Z Kancelarii Prezydenta przez prokuraturę trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie, który dał nam zgodę na wgląd w akta. W sądzie trwają analizy, czy zawiadomić prokuraturę o wynikającym z listu podejrzeniu przestępstw. Ewentualne śledztwo miałoby sprawdzić, czy – jak twierdzi Falenta – do organizacji nagrywania namawiał go Stanisław Kostrzewski, doradca Kaczyńskiego (co ten miał akceptować), oraz czy nieustaleni ludzie z kręgów władzy obiecywali Falencie ułaskawienie za przysługi.

Reklama
Reklama

Na koniec swego listu Falenta zapewnia, że może przekazać kolejną kopię nagrań, i dodaje, że wielu nie upubliczniono, w tym rozmowy Mateusza Morawieckiego z prezesem banku PKO BP Zbigniewem Jagiełłą. „Pozyskałem też wiele informacji i osób dla CBA już po 2014 r. i wybuchu afery. Na wszystko posiadam dowody w postaci nagrań"– kończy Falenta.

Co na to PiS? – Komentarza nie będzie – słyszymy. A nieoficjalnie? Falenta nie ma żadnej wiarygodności, broni się, jak umie. —wsp. mik

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama