Emocjonalne słowa urzędującego na Białorusi od 1994 roku Aleksandra Łukaszenki padły we wtorek podczas narady z członkami rządu, w tym szefem resortu spraw zagranicznych Uładzimirem Makiejem. - Nie zamierzamy z nikim prowadzić wojny, nie chcemy wojny, ale jeżeli do nas będą w taki sposób się odnosić, jak to było pod koniec ubiegłego roku i teraz, dostaną w mordę i to bardzo mocno - powiedział Łukaszenko, cytowany przez rządową agencję Biełta. - Wystarczy już zachowywać się jak pasywni obserwatorzy: tam gdzie trzeba powinniśmy reagować adekwatnie, tak jak to było w Brześciu i Grodnie. Ale nie unikniemy tego, by normalnym językiem rozmawiać z naszymi sąsiadami - tłumaczył.