Reklama

PKO BP jedyny na placu boju o Raiffeisen Polbank

To, w czyje ręce trafi dziewiąty co do wielkości bank w Polsce, zadecyduje też o planach PZU wobec Pekao.

Aktualizacja: 08.09.2016 07:17 Publikacja: 07.09.2016 20:09

Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

Prawdopodobnie tylko PKO BP złożył ofertę na Raiffeisen Polbank. Oferty były przyjmowane do wtorku. – Bank ten był zdecydowanie najbardziej aktywny i zadawał najwięcej pytań w ramach badania due diligence – mówi „Rzeczpospolitej" osoba będąca blisko transakcji.

Ostatnie dni

Czasu na rozstrzygnięcia jest niewiele, bo Komisja Nadzoru Finansowego wymaga, by umowa regulująca podział banku (mają z niego zostać wyłączone hipoteki frankowe) i warunki transakcji została podpisana z kupującym do końca września. A kupującym ma być giełdowy bank krajowy.

PKO BP nie komentuje informacji w tej sprawie. Ale od niedawna ten największy bank w Polsce, który wcześniej stawiał na rozwój organiczny, zmienił swoje podejście i zapowiedział, że może rosnąć także przez przejęcia. Od przejęć uzależnia nawet dywidendę. Prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło wspominał, że jego bank, słabszy w segmencie korporacyjnym niż detalicznym, mógłby być zainteresowany bankowością średnich i większych firm. W przypadku tzw. detalu nie najlepszą pozycję ma w segmencie private banking. A właśnie w tych obszarach mocny jest Raiffeisen Polbank.

– Raiffeisen po wyłączeniu kredytów hipotecznych będzie bankiem bardziej korporacyjnym niż detalicznym. Wzmocniłby nogę korporacyjną PKO BP – mówi Michał Konarski, analityk DM mBanku. Poza tym sieci obu banków w dużym stopniu się pokrywają, co daje pole do oszczędności. – PKO BP będzie mógł też zastąpić drogie finansowanie rynkowe Raiffeisena tańszym, bo potrafi zebrać więcej depozytów po niższym koszcie, co pozytywnie wpłynie na marżę odsetkową. To samo widzieliśmy po przejęciu mniejszego Kredyt Banku przez większy BZ WBK – dodaje Konarski.

Z jego szacunków wynika, że gdyby Raiffeisen Bank International miał sprzedać polski bank bez kredytów frankowych i po wartości księgowej, to cena wyniosłaby 4,6–5 mld zł. Nasze źródło jednak wskazuje, że oferta PKO BP raczej „nie była wysoka". Pytanie, jak na taką słabszą ofertę zareaguje RBI, które wyraźnie poprawiło współczynniki kapitałowe; zarząd zastrzega, że nie musi sprzedawać polskiego banku za wszelką cenę (choć strategiczna decyzja o wyjściu z Polski już zapadła). Być może zażąda nawet niewielkiej premii ponad wartość księgową, bo rentowność biznesu bez hipotek frankowych będzie znacznie wyższa. Cena będzie miała duże znaczenie dla RBI, bo wprawdzie zmniejszy swoje aktywa ważone ryzykiem (dzięki pozbyciu się podstawowej części banku, czyli np. kredytów konsumenckich i korporacyjnych), ale za to nadal będzie miał na barkach podmiot z portfelem frankowym (wartym 12,5 mld zł), który prawdopodobnie będzie trwale nierentowny. Marże w latach 2007–2008, gdy Polbank uplasował większość tych kredytów, sięgały średnio 1,5 proc., obecnie natomiast koszt finansowania portfela hipotecznego banków uniwersalnych przekracza nawet 1,7 proc. (a do tego dochodzą koszty operacyjne i ryzyka).

Reklama
Reklama

Czekanie na dużą okazję

Wcześniej wśród zainteresowanych Raiffeisenem wymieniało się też PZU, ING BSK i BGŻ BNP Paribas. Jeśli PZU rzeczywiście nie złożyło oferty, będzie to jasny sygnał, że poważnie myśli o kupnie Pekao. – PZU mogło uznać, że skoro być może pojawi się okazja do kupna akcji Pekao, to trzeba być gotowym i nie wydawać gotówki na inne transakcje – mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego. – Gdyby PZU chciało kupić 33 proc. akcji Pekao (pakiet ten jest wart 10,9 mld zł), jego wskaźnik Solvency II zmalałby do 150 proc., czyli poniżej 200 proc., których PZU nie chce przekraczać. Dlatego sądzę, że gdyby zapadła decyzja o kupnie 33 proc. akcji Pekao, to PZU musiałby skorzystać z pomocy Polskiego Funduszu Rozwoju. Ale PZU może jeszcze wyemitować dług podporządkowany, który zasiliłby kapitały – dodaje Powierża.

PZU ma poparcie w rządzie. Minister skarbu Dawid Jackiewicz zaznacza, że Polska powinna zwiększać zaangażowanie w sektorze bankowym, a możliwość zakupu Pekao to niepowtarzalna okazja.

Opinia

Kamil Stolarski, analityk Haitong Bank

Do momentu pojawienia się Santandera czy przejęcia Aliora przez PZU dotychczasowe zmiany w akcjonariatach banków w Polsce nie miały istotnego wpływu na ceny produktów dla klientów. Rząd to udziałowiec, który już jest obecny na rynku, m.in. poprzez PKO BP, Alior Bank, BGK, BOŚ czy Bank Pocztowy, i nie spodziewam się dużych zmian dla klientów, choć nie wiemy jeszcze, jaka będzie strategia rządu i czy przejmowane banki będą ze sobą łączone. Ale dla akcjonariuszy mniejszościowych banków zmiany już stają się widoczne. Podmioty kontrolowane przez państwo z zasady wycenia się niżej niż ich prywatne odpowiedniki z powodu specyficznych ryzyk związanych z głównym akcjonariuszem. Zdarza się, że rząd jako właściciel nie skupia się na wypracowywaniu zysku i dywidend, ale ma inne cele, np. polityczne czy społeczne.

Banki
Polacy uciekają od drogich kredytów ze stałą stopą. Co na to banki?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Banki
Listonosz, aplikacja i prosta bankowość. Bank Pocztowy szykuje dużą zmianę
Banki
Płatności kartami Visa zablokowane. Banki wskazują, co robić
Banki
Banki pobiły swój rekord. Zysk za 2025 rok powyżej oczekiwań
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama