Białoruś to dziwny sąsiad. Łączy nas z nią spory kawał granicy i kilkaset lat historii, jednak nie wywołuje ona takich emocji jak Ukraina, Litwa czy Rosja. Myśl o żadnym z białoruskich miast, nawet Grodnie, nie porusza w naszych sercach strun, które poruszają Lwów czy Wilno. Białorusini nie wzbudzają w nas ani nadmiernej sympatii, ani niechęci. Białoruś rzadko gości w serwisach informacyjnych.
W najbliższy weekend odbędą się tam wybory parlamentarne (do izby wyższej głosowanie już trwa), o czym w Polsce praktycznie nikt nie wie. Do reżimu Aleksandra Łukaszenki zdążyliśmy się przyzwyczaić. Najpierw nas trochę śmieszył, potem przerażał, dziś chyba nuży. Analitycy zgodnie narzekają, że pisanie tekstów na temat Białorusi mogliby właściwie ograniczyć do powielania starych tez z nowymi datami. Nawet problem mieszkających w tym kraju Polaków przycichł.