To komponenty niezbędne do serwisowania maszyn Boeinga i Airbusa. Obaj producenci jeszcze zimą 2022 roku wprowadzili embargo na dostawy części zamiennych do samolotów eksploatowanych przez rosyjskich przewoźników. W wielokrotnie publikowanych oświadczeniach podkreślają, że nie ma legalnej drogi pozyskiwania nie tylko samych samolotów, ale także części zamiennych, dokumentacji czy usług.
Czytaj więcej
Władimir Putin pogodził się z utratą zamrożonych aktywów. Wcześniej chciał za nie kupować boeingi i odbudować okupowane terytoria ukraińskie - poda...
Prezes Embraera Francisco Nieto zapewnił „Rzeczpospolitą”, że nawet „nie ma jakichkolwiek informacji dotyczących samolotów, jakie przez inwazją jego firma sprzedała Rosjanom”. — Ten temat jest w tej chwili dla nas zamknięty — mówił.
Część do samolotów to tylko ułamek dostaw. Nielegalnego importu jest znacznie więcej
Dziennikarze Yle oparli swoje doniesienia na oficjalnych danych rosyjskich służb celnych i dotarli do dokumentów potwierdzających transakcje na miliard dolarów. Zastrzegają przy tym, że ta kwota może być znacząco wyższa.
Uzyskane przez nich oficjalne informacje wskazują, że powstała siatka 360 importerów wyspecjalizowanych w sprowadzaniu obłożonych sankcjami części zamiennych. Niektóre z nich działały tak otwarcie, że same zostały ukarane, kiedy ich współpraca z Rosją została ujawniona.
Czytaj więcej
Największy na świecie właściciel i leasingodawca samolotów komercyjnych, irlandzki AerCap, uzyskał ponad 1 miliard dolarów odszkodowania od ubezpie...
I okazało się, że nagle eksporterami lotniczych części zamiennych po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, stały się Zjednoczone Emiraty Arabskie, Turcja, Chiny, ale również np. Gabon, gdzie od 2022 roku szybko zaczął rosnąć udział usług w PKB. Inne źródła wskazywały także na Kazachstan, Kirgistan oraz Armenię.
Indyjski kanał do omijania sankcji
Z kolei publikacja „Investigate Europe” podała w lutym 2025, że jednym z drożnych kanałów transportu części zamiennych do samolotów stały się Indie, które od początku konfliktu dostarczyły Rosjanom m.in. generatory, czujniki, łopaty do silników, wyświetlacze do kokpitów, śruby, filtry i różne inne kluczowe komponenty. Ale także systemy radarowe, oraz komputery pokładowe, które mogły zostać wykorzystane także w lotnictwie wojskowym.
Co więcej. „Investigate Europe” wskazała wtedy, że 200 z 700 rodzajów części może być wykorzystane w samolotach wojskowych, chociaż w zamówieniach wskazywano na odbiorców cywilnych.
Czytaj więcej
Poprawa stosunków na linii Waszyngton–Kreml zachęciła Rosjan do ubiegania się o przywrócenie bezpośrednich połączeń między Rosją a Stanami Zjednocz...
Z dokumentów rzeczywiście wynika, że odbiorcami byli przede wszystkim rosyjscy przewoźnicy cywilni, w tym Aerofłot, Ural Airlines i Rossija. Biznes się kręci do tego stopnia, że rosyjska prywatna linia lotnicza S7 stworzyła centrum serwisowania zachodnich maszyn.
Aerofłot chce wesprzeć krajowy przemysł lotniczy. Naciska na rząd, żeby wymusił współpracę
Nielegalny import nie zmienia faktu, że Rosjanie nieustannie próbują wznowić legalne dostawy komponentów lotniczych. Anton Alichanow, minister handlu Rosji, ujawnił, że w USA na zniesienie sankcji czekają warte 500 mln dolarów dostawy części. Rosyjscy negocjatorzy wielokrotnie próbowali je odblokować, oczywiście bezskutecznie.
Alichanow nie ukrywał, że w jakichkolwiek negocjacjach dotyczących zakończenia wojny na Ukrainie będzie to jeden z ważnych wątków. Dodał również, że rząd w Moskwie zamierza wywrzeć presję na Airbusa i Boeinga, aby uznały naprawy prowadzone w Rosji w okresie obowiązywania sankcji, mimo że zostały przeprowadzone bez obowiązkowej licencji od obu producentów i certyfikacji regulatorów — amerykańskiej FAA i europejskiej EASA. To jest z kolei niezbędne, aby maszyny Aerofłotu, Urala, czy Rossiji, wcześniej wykupione od zachodnich leasingodawców, mogły bez problemu pojawiać się na zagranicznych lotniskach.
Czytaj więcej
Międzynarodowy Salon Lotniczo-Kosmiczny (MAKS) nie odbędzie się po raz trzeci z rzędu w swojej 30-letniej historii. Wojna Putina ściągnęła na rosyj...
Jak wynika z danych udostępnionych przez rosyjską Federalną Agencję Transportu Lotniczego, we flocie rosyjskich przewoźników operuje dzisiaj 1138 maszyn. Dwie trzecie z nich to są produkcji Airbusa i Boeinga, Embraerów jest 20. Te maszyny właśnie wykonują ponad 90 proc. wszystkich połączeń krajowych.
Airbusów i boeingów w flocie Rosjan ma być mniej. Zresztą i tak nie mają ich gdzie kupić
Rosjanie z jednej strony ostro zabiegają o zniesienie lotniczych sankcji, ale też mają ambitne plany zbudowania własnego przemysłu cywilnego. Zdaniem prezesa Aerofłotu Siergieja Aleksandrowskiego, rząd Rosji powinien jak najszybciej uregulować kwestię obowiązkowego udziału w operacjach na rosyjskim rynku maszyn produkcji krajowej. Jego zdaniem, to właśnie boeingi i airbusy najczęściej ulegają awariom .
Na razie wiadomo, że w ciągu najbliższych pięciu lat rosyjscy producenci mają dostarczyć krajowym przewoźnikom 1000 maszyn.
Sam Aleksandrowski zapewnił w rozmowie z rosyjskimi mediami, że Aerofłot już dostosował swoje operacje do sankcji. — Ale potrzebujemy efektywnej floty nowoczesnych maszyn. Bo nawet kiedy już otworzy nam się dostęp do rynków międzynarodowych i wróci możliwość pozyskiwania zachodnich samolotów, proporcje maszyn produkcji zachodniej i krajowej powinny być dokładnie ustalone przez władze — mówił w wywiadzie dla „Kommersanta”.
Czytaj więcej
Nie bez powodu zniesienie lub chociaż złagodzenie sankcji to najpilniejsze z żądań Władimira Putina. Trzy lata wojny kosztowały już Rosję blisko pó...
Przyznał wtedy, że krajowy przemysł lotniczy przeżywa trudny czas, bo jest pozbawiony zachodnich technologii. — Ale to jest do przezwyciężenia. Tym bardziej, że po zniesieniu sankcji nie będziemy mogli, ot tak sobie kupić 100 nowych maszyn. Mam świadomość, że nie wszystkim spodoba się mój pomysł, bo nasze linie są przyzwyczajone do airbusów i boeingów. Ale to nie ma znaczenia, czy im się to spodoba, czy też nie. Bo na szali mamy przyszłość rosyjskiego lotnictwa i zwrot państwowych inwestycji, których celem była i jest odbudowa rodzimego przemysłu oraz produkcja nowoczesnego samolotu pasażerskiego — mówił prezes Aerofłotu.