Co doprowadziło do tej sytuacji i dlaczego przyszłość Francji może przesądzić o losie całej Unii Europejskiej? Francję ogarnia polityczny chaos – Sébastien Lecornu ponownie zostaje premierem, a Emmanuel Macron traci poparcie i stoi przed widmem utraty wpływów.
Francja w politycznym rozkroku
Francja stoi w obliczu bezprecedensowego podziału. – „Mamy sytuację, w której w Zgromadzeniu Narodowym po raz pierwszy w V Republice nikt nie ma większości” – tłumaczy Jędrzej Bielecki. Jak podkreśla, na scenie politycznej uformowały się trzy bloki: centralny, lewicowy i skrajnie prawicowy. – „To jest sytuacja, której nie przewidział twórca V Republiki, generał de Gaulle” –dodaje.
Zdaniem Bieleckiego, fundamenty państwa francuskiego zaczynają się chwiać. – „Francja to kraj bardzo scentralizowany, o bardzo rozbudowanym systemie socjalnym” – mówi dziennikarz. Jednocześnie wskazuje, że to właśnie ten system socjalny coraz trudniej utrzymać w zglobalizowanej gospodarce.
Francja od lat żyje w rozdwojeniu. – „Z jednej strony mamy Francję urzędników, z drugiej – Francję wielkich koncernów. Te dwie rzeczy są niemożliwe do pogodzenia” – zauważa Bielecki. Dodaje, że koncerny od dawna przenoszą produkcję do tańszych krajów, takich jak Polska, co prowadzi do dezindustrializacji Francji.
Czytaj więcej
Nowym premierem Francji ponownie zostanie Sébastien Lecornu, któremu prezydent Emmanuel Macron w piątek powierzył misję utworzenia rządu. Lecornu p...
Reformy Macrona i wzrost siły skrajnych ugrupowań
Reformy Macrona miały zatrzymać ten proces. – „Symboliczną reformą była zmiana wieku emerytalnego z 62 do 64 lat” – przypomina gość podcastu. Jednak próba naprawy systemu skończyła się falą protestów i wzrostem popularności skrajnych ugrupowań. – „Dziś partią robotników jest Zjednoczenie Narodowe – 65 proc. pracowników fabryk głosuje na skrajną prawicę” – podkreśla Bielecki.
Macron znalazł się w pułapce politycznej. – „Albo pozwoli na przedterminowe wybory, w których skrajna prawica najprawdopodobniej dojdzie do władzy, albo zrezygnuje z reform” – tłumaczy dziennikarz. Jak dodaje, prezydent wybrał drugie rozwiązanie, bo nie chce być „drugim Joe Bidenem”, który utracił kontrolę nad własnym dziedzictwem.
Czy Emmanuel Macron może jeszcze coś ocalić? – „To, co może być jego dziedzictwem, to blok liberalny, który stworzył. We Francji nigdy wcześniej czegoś takiego nie było” – zauważa Bielecki. Jednak jego pozycja jest coraz słabsza – nawet dawni współpracownicy wzywają go do dymisji. – „Rozmawiałem z ludźmi w Amiens. Nie jest tam lubiany. Wszyscy uważają, że powinien odejść” – dodaje.
Czytaj więcej
Prezydent jest gotowy poświęcić jedyną poważną reformę, którą mu się udało przeforsować, byle nie otworzyć drogi do władzy dla skrajnej prawicy.
Kryzys we Francji to zagrożenie dla Unii i Polski
Zagrożenie sięga dalej niż tylko granice Francji. – „Jeżeli Francja przejdzie przez kryzys, ogromny znak zapytania pojawi się nad przyszłością strefy euro i Unii Europejskiej” – ostrzega dziennikarz. Jego zdaniem, Polska powinna trzymać kciuki za stabilność Paryża, bo „stawka dla Polski jest ogromna – nasza zamożność i bezpieczeństwo opierają się na konstrukcji Unii”.
A co, jeśli Unia się zachwieje? – „Unia Europejska została zbudowana na pojednaniu między Niemcami a Francją. Alternatywą byłby sojusz Warszawy i Berlina, ale Polska psychicznie do tego nie jest przygotowana” – mówi Bielecki. Dodaje, że dopiero „kataklizm” mógłby uświadomić Polakom, jak bardzo nasz los zależy od stabilności Zachodu.
Na zakończenie Marzena Tabor-Olszewska podkreśla: – „Unia Europejska jest platformą, na której wszyscy stoimy. Jeśli Francja się zachwieje, problem będziemy mieć wszyscy.”
Jędrzej Bielecki konkluduje: – „Na razie pozostaje nam trzymać kciuki, by Francja w jakiś sposób przetrwała. Choć nie bardzo wiadomo – jak.”
Chcesz wiedzieć więcej o politycznych napięciach w Europie i ich wpływie na Polskę? Posłuchaj pełnego odcinka podcastu „Rzecz w tym” na stronie rp.pl lub w swojej ulubionej aplikacji podcastowej.