Reklama
Rozwiń
Reklama

Radosław Tworus: Wojna nie ma już twarzy. Zabijać można z kawą w ręku

Młody żołnierz dowiedział się, że zabił półtora tysiąca ludzi. Dostał dyplom i gratulacje. Wtedy zaczęło to w jego głowie pracować i pojawiły się skutki - mówi Radosław Tworus, psychiatra.
– Wyobraźmy sobie, że siedzimy i rozmawiamy w Warszawie, a nagle ktoś w Łodzi naciska przycisk, któr

– Wyobraźmy sobie, że siedzimy i rozmawiamy w Warszawie, a nagle ktoś w Łodzi naciska przycisk, który uruchamia rakiety lecące w naszą stronę. Nikt nie jest na to przygotowany – mówi Radosław Tworus

Foto: ARCHIWUM PRYWATNE

Czy wojna współczesna a wojna dawna to zupełnie różne wyzwania dla naszej psychiki?

Różnice są duże. W czasie pierwszej wojny światowej żołnierz z jednego okopu patrzył w oczy człowieka z armii przeciwnej, który był w sąsiednim okopie. To była wojna pozycyjna, kiedy żołnierze się widzieli, krzyczeli do siebie i czekali na moment aż będą nacierać na siebie fizycznie. Nieco inny model pojawił się w czasie drugiej wojny światowej. Wtedy wzrosła mobilność. Pojawił się nowoczesny sprzęt, w tym samoloty. Jednak wciąż walki w czasie drugiej wojny światowej polegały na tym, że żołnierz strzelał za pomocą pistoletu czy karabinu maszynowego i widział, ile osób ginie. Gdy Niemcy napadli w 1939 roku na Polskę, to żołnierze Wehrmachtu dokładnie wiedzieli, jakie zadają straty. Polscy żołnierze, broniąc się, też widzieli, jakie straty zadają przeciwnikowi. Pierwsza wojna światowa toczyła się poza terenami cywilnymi. Druga wojna rozgrywała się już na terenie miast i wsi. Obejmowała ludność cywilną.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama