W podcaście „Rzecz w tym” Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Michałem Szułdrzyńskim, redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej”, o kulisach tej decyzji, jej politycznych konsekwencjach oraz o tym, dlaczego sprawa byłego ministra sprawiedliwości wraca dziś z nową siłą.
Rozmowa zaczyna się od pytania, dlaczego Zbigniew Ziobro tak długo zaprzeczał informacjom o otrzymaniu azylu. Michał Szułdrzyński zwraca uwagę na kalendarz wydarzeń i strategię obrony byłego ministra. – Po pierwsze, trzeba popatrzeć na kalendarz. Mam wrażenie, że Zbigniew Ziobro troszeczkę przekombinował – mówi, przypominając o przedświątecznym posiedzeniu aresztowym, które miało zatwierdzić europejski nakaz aresztowania, jednak zamiast tego – odroczyło decyzję.
Dziennikarz podkreśla, że ukrywanie faktu uzyskania azylu miało służyć budowaniu narracji o gotowości do współpracy z organami ścigania. – On przekonywał, że współpracuje – tłumaczy, wskazując, że brak decyzji sądu 22 grudnia pokrzyżował plany Ziobry.
Czytaj więcej
Po wielu dniach milczenia Zbigniew Ziobro przyznał się jednak, że dostał azyl na Węgrzech. Ochronę otrzymała także żona posła, Patrycja Kotecka. Dl...
Azyl polityczny Zbigniewa Ziobry i jego konsekwencje
Rozmówcy poruszają wątek Budapesztu jako bezpiecznego miejsca dla Ziobry. – Być może były minister chciał ukryć tę informację, gdy jeszcze po Europie jeździł. A gdy się już poczuł bezpiecznie w Budapeszcie… no do tego czasu ma gwarancję, że nikt go nie pojmie ani nie wyda polskim organom ścigania – ocenia Szułdrzyński. Decyzja o ujawnieniu azylu zapadła dopiero wtedy, gdy informacja stała się nie do utrzymania w tajemnicy.
Ważnym elementem rozmowy jest także reakcja Prawa i Sprawiedliwości. – PiS ma z tym kłopot – mówi redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, przypominając, że partia liczyła na trwałe wycofanie się Ziobry z polityki.
Powrót byłego ministra do aktywnej gry politycznej i jego późniejsze zniknięcie są – zdaniem Szułdrzyńskiego – wizerunkowo destrukcyjne. Potem Zbigniew Ziobro wrócił, a kiedy prokuratura zaczęła „deptać mu po piętach”, wybrał Budapeszt.
Czytaj więcej
- Nie jestem zaskoczony - mówi o przyznaniu azylu na Węgrzech Zbigniewowi Ziobrze były premier Mateusz Morawiecki. - Czy prokuratura jest upolitycz...
Jasnym sygnałem napięć wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości jest wątek relacji Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobrą. Michał Szułdrzyński nie ma wątpliwości co do emocji lidera PiS. – Myślę, że Jarosław Kaczyński jest wściekły na Zbigniewa Ziobrę – mówi wprost, odnosząc się do narracji o rzekomej „próbie zabójstwa” byłego ministra. – Opowiadanie takich piramidalnych bzdur jednak świadczy o pewnej bezradności – dodaje, podkreślając, że tłumaczenie decyzji Ziobry argumentami o zagrożeniu życia jest niewiarygodne i tylko pogarsza sytuację partii. W jego ocenie Jarosław Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę, że azyl polityczny i ucieczka na Węgry wyglądają fatalnie wizerunkowo i podważają cały mit twardego „szeryfa”, który przez lata był jednym z filarów politycznej strategii PiS.
PiS, sądy i chaos w wymiarze sprawiedliwości
Rozmowa dotyka także szerszego kontekstu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce. – Znowu się okazuje, że… mamy chaos w sądach. Tak że mamy neo-sędziów, mamy paleo-sędziów – mówi Szułdrzyński, wskazując, że brak zaufania do sądów jest realnym problemem, ale nie usprawiedliwia ucieczki polityka.
Pojawia się też krytyka aktywności premiera w mediach społecznościowych. – Ja uważam, że rząd nie powinien dawać takich pretekstów – podkreśla gość podcastu, ostrzegając, że publiczne komentarze mogą być wykorzystywane jako argument o braku gwarancji uczciwego procesu.
Czytaj więcej
Tuż przed Bożym Narodzeniem Węgry poinformowały instytucje Unii Europejskiej o przyznaniu azylu dwóm kolejnym obywatelom Polski.
Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy jest ocena decyzji o azylu jako gestu ostatecznego. – Ucieczka to jedno, ale ten azyl polityczny to jest jednak, powiedziałbym, nie krok , ale dwa kroki dalej – mówi Szułdrzyński, zaznaczając, że nawet sympatycy PiS mogą odbierać to jako przyznanie się do winy.
Szczególne emocje budzi także azyl dla Patrycji Koteckiej. – Jeżeli ona występuje o azyl i dostaje ten azyl od Wiktora Orbana, to nagle wszyscy się zaczną się zastanawiać , a co na sumieniu ma pani Patrycja Kotecka-Ziobro – zauważa Szułdrzyński, podkreślając, że to dla PiS kolejny poważny problem.
W końcowej części rozmowy pada diagnoza, że sprawa Ziobry nie zniknie szybko z debaty publicznej. – To sprawia, że cała historia, która mogłaby przy dynamice spraw medialnych, umrzeć śmiercią naturalną… po raz czwarty wraca – mówi Szułdrzyński. Jego zdaniem to sam były minister, kolejnymi decyzjami, podsyca emocje wokół afery Funduszu Sprawiedliwości.