Wciąż wystąpienie Polski z UE jest bardzo mało prawdopodobne. Choć nie wszystkim jawi się jako tragedia – głosy „a na co nam ta Unia” są teraz bardziej słyszalne niż przed awanturą między rządem PiS a Brukselą. Przypominam, że w referendum w 2003 r. przeciw wstąpieniu do Wspólnoty było aż 22,5 proc. głosujących. Nie wszyscy zapewne zmienili zdanie, gdy już się w Unii znaleźli.
Proces, który rozpoczął się w środę od uruchomienia przez Komisję Europejską art. 7, może doprowadzić do znacznego wzrostu niechęci do UE w Polsce, a w końcu uczynić polexit realnym. Oficjalnie nie chcą tego ani Bruksela, ani polski rząd, ani żadne państwo członkowskie. I to założenie trzeba brać pod uwagę przy kolejnych etapach stwierdzania, że Polska jest niepraworządna.