Rośnie liczba mieszanek pirotechnicznych przechwytywanych przez policję

Policja przechwytuje coraz większe ilości substancji służących do wytwarzania ładunków wybuchowych.

Aktualizacja: 24.08.2016 14:14 Publikacja: 23.08.2016 19:07

Zwalczające terror służby inwestują m.in. w specjalistyczny sprzęt, taki jak ten robot używany przez

Zwalczające terror służby inwestują m.in. w specjalistyczny sprzęt, taki jak ten robot używany przez policyjnych pirotechników, służący do bezpiecznego przenoszenia ładunków (zdjęcie z festynu w Warszawie, 2008 r.).

Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier

W ciągu niespełna dekady ilość skonfiskowanych przez Centralne Biuro Śledcze Policji chemikaliów i mieszanek pirotechnicznych wzrosła 15-krotnie – z ok. 25 kg rocznie do kilkuset kilogramów. Tak wynika z najnowszych danych, które zebrała „Rzeczpospolita".


– Rzeczywiście, ujawniamy coraz więcej takich substancji, czyli tzw. prekursorów materiałów wybuchowych. Do tych działań przywiązujemy szczególna wagę, m.in. dlatego, że w większości zamachów terrorystycznych w Europie użyto właśnie mieszanin pirotechnicznych – mówi „Rzeczpospolitej" Mariusz Pośnik, naczelnik Wydziału do Zwalczania Aktów Terroru Centralnego Biura Śledczego Policji.


Groźne mieszanki

Aceton, urotropina, kwas siarkowy i tym podobne środki są trzymane w garażach, piwnicach, a nawet mieszkaniach. Jeśli substancje są rozdzielone, można je posiadać. Jednak mieszanie ich w celu produkcji ładunku wybuchowego grozi zarzutami.


Z mieszanin takich substancji tzw. bombę szybkowarową zrobił 22-latek, który w maju podłożył ładunek we wrocławskim autobusie. Miała podobną konstrukcję do użytej przez braci Carnajewów w Bostonie, ale na szczęście nie wybuchła, tylko się zapaliła.


Także w maju ładunki z butli wypełnionych płynem i materiałem wybuchowym młodzi mężczyźni próbowali podłożyć pod radiowozami w warszawskiej dzielnicy Włochy.


U babci w wersalce

Niektóre historie domorosłych bombiarzy nawet policjantom od zwalczania terroru jeżą włos na głowie. Jak ta, której bohaterem jest nastoletni syn sapera robiący „doświadczenia chemiczne".


Młodzieniec mieszał substancje w domu babci, która leżała sparaliżowana w łóżku. – Odwiedzając babcię, przenosił ją z wersalki, na której leżała. W środku trzymał bowiem ok. 200 kg prekursorów materiałów wybuchowych – opowiada naczelnik Pośnik.


Podczas zatrzymania chłopak był spokojny, za to ojciec na widok wybuchowego magazyny w wersalce wpadł w nieopisany gniew na syna.


Okazało się, że młody chemik eksperymentował, próbując zrobić TATP, czyli „matkę szatana" – ulubioną bombę terrorystów, i groźny ładunek o nazwie HMDT. Cud, że nie wysadził domu w powietrze.


– TATP, czyli nadtlenek acetonu, wybucha gwałtownie, nawet pod wpływem lekkiego ogrzania lub potarcia. Podobnie HMTD, czyli nadtlenek urotropiny. To substancje bardzo wrażliwe na bodźce mechaniczne czy termiczne. Sekunda nieuwagi i następuje wybuch – mówi prok. Mariusz Marciniak z Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, który przeszedł specjalistyczny kurs organizowany przez Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.


Takie szkolenia dla prokuratorów są konieczne. – Np. TATP to proszek wyglądający jak sól kuchenna. Potrzeba wiedzy, by podczas przeszukania na taki środek zwrócić uwagę – zaznacza prok. Marciniak.


Motywacje sprawców bywają przeróżne. W jednej ze spraw CBŚP zatrzymało niezadowolonego z rozwodu małżonka, który kupił tysiąc petard, wysypał ich zawartość, by zrobić bombę i zabić żonę. Nie zdążył, urwało mu dwie ręce.


W innym przypadku chory psychicznie chciał wysadzić blok, aby – jak mówił – być większym terrorystą od Bin Ladena. Policjanci wspominają też mężczyznę, który podłożył ładunek pod auto kierowcy za to, że zaparkował na jego miejscu.


– Nigdy nie wiadomo, co siedzi w głowie takich osób. Zawsze są groźni, bo do domorosłych chemików mogą dotrzeć gangi czy ekstremiści skłonni zapłacić za wyprodukowanie bomby – przyznają śledczy. – Mieszanina 3–4 kg środków, wzbogacona o śruby, wybucha siłą trotylu – mówi jeden ze specjalistów.


Bliscy chemików amatorów nie zdają sobie sprawy, czym mogą się skończyć eksperymenty. Często są przekonani, że chodzi tylko o zrobienie niegroźnych pirotechnicznych zabawek.


Jawne zakupy

Dotąd w Polsce nie doszło do krwawych zamachów terrorystycznych. Zawdzięczamy to m.in. działaniom służb.


– Monitorujemy osoby, które interesują się chemią, wymieniają się informacjami – zapewnia Mariusz Pośnik. Metody są okryte tajemnicą.


Dekadę temu policja przejęła w ciągu jednego roku ponad tonę materiałów wybuchowych, ale chemikaliów, które można wykorzystać do produkcji bomb, było tak mało, że statystyki o nich nie wspominały. W 2008 r. skonfiskowano 25 kg takich środków. Lawinowy wzrost nastąpił w 2013 r., gdy CBŚP przejęło 244 kg takich środków, a w rekordowym zeszłym roku aż 352 kg.


Od połowy sierpnia 2015 r. – jak pisała „Rzeczpospolita" – obrót chemikaliami, z których można zrobić bomby, będzie rejestrowany. Handlujące nimi firmy i sklepy muszą zgłaszać policji wszystkie podejrzane transakcje. Informacje gromadzi nowo powstały Krajowy Punkt Kontaktowy ds. prekursorów materiałów wybuchowych.


Służby
Szefowa CBA utajniła swój majątek
Służby
Rosja zarzuca sieć na Platformę Obywatelską. Ustaliliśmy szczegóły cyberataku
Służby
Nielegalne drony przemytników i obcych służb nad wschodnią granicą
Służby
Czy brak prawa do azylu zniechęci migrantów? Nie wszystkich
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Służby
Radosław Sikorski: Na wschodniej granicy Polski mamy do czynienia z zaplanowaną akcją