Jak twierdzą nasi rozmówcy, którzy blisko związani są ze sprawą, w zasadzie nic nie stoi już na przeszkodzie, aby te materiały, które liczyły na początku ponad 2 kilometry bieżące dokumentów, zostały udostępnione historykom, badaczem i mediom. Odpowiednie dokumenty czekają jedynie na decyzję i podpis Macierewicza.
Minister obrony mówił w połowie grudnia br., że w 2007 roku zapoznał się z wojskową częścią zastrzeżonego zbioru IPN. Przyznał wówczas, że nieprawdą jest, iż utrzymywanie tzw. „zetki” jest niezbędne z punktu widzenia bezpieczeństwa kraju. Jak podkreślił, w większości z teczek zawarte były informacje, których dalsze utajnienie groziło i nadal grozi bezpieczeństwu Rzeczypospolitej, gdyż – jak mówił – tworzy fikcyjną elitę ludzi w służbach specjalnych, fikcyjną elitę ludzi w bankowości, fikcyjną elitę ludzi w mediach oraz jeszcze niedawno w polityce.