Donald Tusk zamierza uregulować kwestię zapłodnienia in vitro rozporządzeniem, bez przegłosowywania czegokolwiek w Sejmie. Wcześniej z dnia na dzień zerwał negocjacje z episkopatem w sprawie likwidacji Funduszu Kościelnego. Na dodatek wszystkim tym dość gwałtownym działaniom towarzyszą opinie wielu publicystów, że premier „traktuje episkopat, tak samo jak episkopat traktuje Platformę". Teza o winach Kościoła wobec Donalda Tuska jest uważana za tak oczywistą, że nie jest nawet uzasadniania. Czy w zachowaniu premiera i biskupów na pewno jest symetria?

Sumienie posła

W zeszłym tygodniu premier Tusk zapowiedział, że jeśli dyskusja dotycząca in vitro będzie w parlamencie blokowana, to „zdecydujemy się na szybką ścieżkę administracyjną". „Niewykluczone, że podejmiemy tę niewymagającą zgody parlamentu procedurę na mocy rozporządzenia" – podkreślił. W tym tygodniu mówi już o specjalnym programie Ministerstwa Zdrowia.

Trudno zinterpretować to inaczej niż jako lęk przed własnym klubem. Donald Tusk obawia się powtórki sprzeciwu tych posłów PO, którzy wbrew sugestiom szefa Klubu Platformy Rafała Grupiń