Każdego roku historia się powtarza: arkusze maturalne wyciekają ze szkoły jeszcze w trakcie trwania egzaminu i trafiają do internetu. Proceder stwarza ryzyko niedozwolonej pomocy osobom zdającym, naraża na szwank powagę matury jako takiej, jest też dowodem na złamanie procedur w konkretnej szkole: ktoś wniósł na egzamin niedozwolony sprzęt, zrobił zdjęcie, wysłał je itd.

Czytaj więcej

Kilkanaście unieważnionych matur i wycieki arkuszy do sieci. CKE potwierdza

Sankcja w postaci unieważnienia egzaminu ucznia wydaje się dotkliwa. O ile autorowi wycieku w ogóle zależy na tym, by zdać maturę; w przeciwnym razie unieważnienie matury nie jest żadną dolegliwością. Unieważnienie egzaminu to sankcja indywidualna – dotyka tylko osoby, która naruszyła procedurę. Na wycieku mogą jednak skorzystać inni maturzyści, którzy nie zostaną wykryci i unikną konsekwencji. Chodzi też o powagę egzaminu państwowego jako takiego: zapewnienie równych szans wszystkim zdającym, co może budzić wątpliwości, jeśli z góry wiadomo, że ktoś na pewno spróbuje oszukać system.

17-latek w pełni odpowiada karnie za przestępstwo

Sankcja za celowe łamanie dość jasnych zasad powinna być chyba nieco bardziej adekwatna, by powstrzymać potencjalnych oszustów przed powtarzaniem procederu w przyszłości. Chodzi też o reakcję indywidualną: pokazanie młodemu człowiekowi, że łamanie reguł rodzi wymierne konsekwencje. Bynajmniej nie sprowadzają się one do pobłażliwego pogłaskania po głowie. Matura nieprzypadkowo jest nazywana egzaminem dojrzałości. Przystępują do niej uczniowie, którzy ukończyli 17 lat. Jest to wiek, w którym w pełni odpowiada się karnie za przestępstwo. Egzamin dojrzałości to nie tylko egzamin wiedzy, lecz nomen omen sprawdzian dojrzałości społecznej. Przestrzeganie norm uczciwości, rzetelności, równości to abecadło funkcjonowania społeczeństwa. Jeśli oceniamy dojrzałość maturzysty, weryfikujmy ją w pełni, również pod kątem odpowiedzialności za celowe naruszenie zupełnie podstawowych zasad współżycia społecznego.

Nikt nie wie tak dobrze, jak uczniowie szkoły podstawowej i liceum, że ściąganie jest złe i rodzi określone konsekwencje. Norma „Nie ściągaj”, czyli – w poważniejszej wersji – „Nie oszukuj” powinna być w pełni zinternalizowana przez 18-latków przystępujących do matury. Można od nich wymagać, by nie ściągali i nie oszukiwali. A w związku z tym można również obciążyć ich odpowiedzialnością za wyciek maturalny: zrobienie zdjęć arkusza w czasie egzaminu i przesłanie ich osobie nieuprawnionej. Odpowiedzialność karna za wyciek pytań maturalnych w pełni koresponduje z charakterem matury – egzaminu dojrzałości. To pierwsze zderzenie z poważną odpowiedzialnością za działania mające na celu oszukanie innych i „wykiwanie systemu”.

Jaka kara grozi za wyciek zadań na maturze

Wyciek maturalny jest już dziś przestępstwem, gdy dopuści się go osoba szczególnie zobowiązana do zachowania w tajemnicy arkusza pytań. To osoba układająca pytania z konkretnego przedmiotu, pracownicy Centralnej Komisji Egzaminacyjnej czy drukarni, w której powstają arkusze, wreszcie nauczyciele w szkole, którzy przeprowadzają egzaminy. Jeśli wyciek pochodzi od którejś z tych osób, w grę wchodzi art. 266 § 1 k.k.: „Kto, wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu, ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Wymienione osoby mają obowiązek zachowania w tajemnicy pytań maturalnych, aż do momentu ich upublicznienia przez właściwe instytucje. „Ujawnienie” informacji, czyli uczynienie ich jawnymi, polega na przekazaniu ich do osób, które ich wcześniej nie miały. Zdjęcie arkusza egzaminacyjnego wykonane przez członka komisji i przesłanie go do znajomego w trakcie egzaminu jest bezprawnym ujawnieniem informacji, której trzeba strzec. Przepis nie wymaga, by ujawnienie miało charakter „publiczny”, nie wymaga rozpowszechniania informacji na masową skalę.

Czytaj więcej

Matura 2026: Co grozi za wniesienie telefonu na egzamin?

Matura. Czy uczeń odpowiada karnie za zrobienie zdjęć pytań i wysłanie ich poza salę egzaminacyjną?

Uczeń nie odpowiada karnie za zrobienie zdjęć pytań i wysłanie ich poza salę egzaminacyjną. Można próbować twierdzić, że maturzysta, akceptując warunki egzaminu, przyjmuje na siebie zobowiązanie, by ich przestrzegać. Wyciek byłby więc ujawnieniem informacji wbrew „przyjętemu na siebie zobowiązaniu”.

Jednak odpowiedzialność z art. 266 k.k. odpada, ponieważ przepis precyzuje, że sprawca musi zapoznać się z informacją w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową. Maturzysta nie podpada pod żadną z tych opcji.

Maturalny wyciek wymaga nowelizacji kodeksu karnego. Proponuję, by nowe przestępstwo umieścić w art. 266a k.k. Paragraf 1 mógłby brzmieć tak: „Kto przekazuje osobie nieuprawnionej treść pytań egzaminacyjnych, z którą zapoznał się podczas egzaminu przeprowadzanego na podstawie ustawy, zanim została ujawniona przez uprawniony organ, lub treść takich pytań publicznie ujawnia, podlega karze pozbawienia wolności do roku”.

Przepis obejmuje wyciek z wnętrza egzaminu, jak również dalsze, publiczne ujawnianie pytań np. w internecie. Czyn jest bezprawny do momentu ujawnienia pytań przez uprawniony organ.

Dodatkowo należałoby spenalizować próbę wykorzystania wycieku w celu udzielenia niedozwolonej pomocy osobie egzaminowanej: „§ 2. Kto podczas egzaminu przeprowadzanego na podstawie ustawy udostępnia osobie biorącej w nim udział odpowiedzi na pytania egzaminacyjne, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2”. Matura to egzamin dojrzałości. Kto okaże się niewystarczająco dojrzały, by przestrzegać reguł, musi nauczyć się dojrzałości z kodeksem karnym.

Autor jest doktorem habilitowanym, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzi portal DogmatyKarnisty.pl

Czytaj więcej

„Szkoła na nowo”: Pierwsze zdjęcia arkuszy maturalnych po 18 minutach. CKE mówi o prokuraturze