Donald Trump wciąż zmienia zdanie. Ale wersja z poniedziałku sugeruje, że jest poważnie zaniepokojony przebiegiem wojny, którą wraz z Izraelczykami wypowiedział reżimowi ajatollahów, i jej potencjalnymi konsekwencjami na amerykańskiej scenie politycznej.
Czytaj więcej
Za przywódcę świata uważa sam siebie Donald Trump. Ale do wojny, która teraz światem wstrząsa, wciągnął go premier Izraela. Twierdzi, że razem myśl...
Jak Iran zaprzecza słowom Donalda Trumpa? I jakie warunki może postawić Stanom Zjednoczonym?
Iran zaprzeczył. Kto konkretnie? Rzecznik MSZ oraz przewodniczący parlamentu. Ten drugi, Mohamed Bagher Ghalibaf, zaprzeczył, ponieważ pojawił się w przeciekach do zachodnich mediów jako wybraniec Amerykanów na partnera do rozmów. Wybraniec spośród twardych, czyli najbardziej demonicznych z punktu widzenia USA i Izraela, ludzi reżimu. To były generał Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, bliski współpracownik najwyższych przywódców: zabitego na początku wojny Alego Chameneiego oraz jego syna i następcy Modżtaby Chameneiego.
Ataki na irańskie jednostki Gwardii Rewolucyjnej
Ghalibaf zapewnienia Trumpa o negocjacjach nazwał fake newsem, który ma na celu m.in. manipulację cenami ropy (bardzo spadły, by po irańskich zaprzeczeniach nieco wzrosnąć). Przy okazji zasugerował Amerykanom, że jeżeli miałoby dojść do negocjacji, to „agresor”, czyli oni wraz z Izraelczykami, musieliby poddać się karze i ogłosić skruchę. Karą – tego już nie stwierdził, ale wcześniej inni ważni z Teheranu to wspominali – ma być odszkodowanie za zniszczenia wojenne. Inne warunki, które się pojawiały, to wycofanie się Amerykanów z Bliskiego Wschodu i zniesienie sankcji. To warunki zaporowe, ale reżim w Teheranie czuje się coraz silniejszy.
Iran ajatollahów jest gotów do długiej walki.
„Zaprzyjaźnione kraje” Iranu przekazują prośby Amerykanów
Ostrożny wcześniej prezydent Masud Pezeszkian wychwalał w poniedziałek „opór i wytrwałość narodu” oraz „gorliwych obrońców ojczyzny”. „Całuję ręce i ramiona żołnierzy!” – napisał Pezeszkian.
Rzecznik MSZ zapewniając, że od wybuchu wojny, 28 lutego, nie było żadnych kontaktów z Amerykanami, dał jednak do zrozumienia, że Amerykanie się do Irańczyków dobijają z prośbą o zakończenie walk. Czynią to poprzez „pewne zaprzyjaźnione kraje”.
Lista tych krajów pojawiła się w kilku zachodnich mediach. Są na niej Turcja, Egipt i Pakistan, a czasem w tle pojawia się jeszcze Katar.
Czytaj więcej
Ponad trzy tygodnie ciężkich bombardowań nie zmiękczyło irańskich władz. Donald Trump nagle zaczął się wycofywać z gróźb ataku na elektrownie. Na r...
Pakistan jako główny rozgrywający. Czy do Islamabadu przyjedzie lada moment wiceprezydent USA J. D. Vance?
Na głównego gracza wyrasta Pakistan, posiadający broń atomową sąsiad Iranu. Nie objęły go irańskie ataki odwetowe, ma dobre stosunki i z Irańczykami, i z Trumpem (Pakistan to członek założyciel Trumpowej Rady Pokoju), a na dodatek jest strategicznym partnerem Chin.
Jak podał brytyjski dziennik „The Financial Times”, dowódca wpływowej armii pakistańskiej Asim Munir rozmawiał w niedzielę z prezydentem USA, a premier Shehbaz Sharif dzień później z irańskim prezydentem Pezeszkianem.
Owocem tych rozmów, to już doniesienia innych mediów, w tym tureckich, może być rychłe amerykańsko-irańskie spotkanie w Pakistanie. I to spotkanie na wysokim szczeblu. Z USA oprócz Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, którzy prowadzili negocjacje z Irańczykami jeszcze dwa dni przed rozpoczęciem wojny, miałby się pojawić wiceprezydent J. D. Vance. Kto z Iranu? Ghalibaf, Pezeszkian? To nie jest jasne, na dodatek w nocy pakistańskie MSZ poinformowało turecką agencję Anadolu, że choć amerykańska delegacja może się pojawić w Islamabadzie nawet w ciągu kilkudziesięciu godzin, to Irańczycy nadal nie są gotowi do negocjacji, bo nie ufają USA.
Czytaj więcej
Polska nie planuje udziału w wojnie na Bliskim Wschodzie – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław S...
Izrael zaniepokojony wizją zakończenia wojny. Ma nadzieję na zabezpieczenie swoich „żywotnych interesów”
Perspektywą porozumienia amerykańsko-irańskiego bardzo zaniepokoił się Izrael, co sugeruje, że jest ono realne. Beniamin Netanjahu nawet przyznał, że nie tylko rozmawiał z Trumpem, ale i usłyszał od niego, iż amerykański prezydent wierzy w porozumienie z Iranem. I tu zaczyna się problem – izraelski premier chciałby, aby „zabezpieczało ono (porozumienie) nasze żywotne interesy”.
Czytaj więcej
Jeszcze raz o Iranie. Buntownicy, cyberprzestępcy, budowniczowie metra i Najświętsza Maria Panna.
Z tym może być trudno. Wydaje się, że irański reżim nie po to przetrwał i pokazał gotowość do dalszego wstrząsania światem, by się zgodzić na realizację planów swojego wielkiego regionalnego wroga. Można się spodziewać, że będzie chciał dać Amerykanom mniej w sprawie swojego programu atomowego i balistycznego, niż obiecywał podczas ostatnich negocjacji w Genewie dwa dni przed wojną (i dostać, gospodarczo, więcej).
Choć z drugiej strony, jeżeli wojna się zakończy, to jej zwycięzcami ogłoszą się zapewne Trump, Netanjahu i ajatollahowie.