Biennale College Cinema działa od trzech lat. Wielkie festiwale coraz częściej wspierają produkcję. Robią to już Berlin i Cannes, Wenecja nie mogła zostać w tyle.
Z nadchodzących z całego świata zgłoszeń selekcjonerzy Biennale College Cinema wybierają 12 projektów. Ich twórcy podczas festiwalu uczestniczą w czymś w rodzaju warsztatów filmowych.
Po rozmowach z kandydatami i pracą z ekipami, szefowie programu wybierają trzy projekty. Każdy z nich dostaje dotację w wysokości 150 tysięcy Euro, a młodzi filmowcy zobowiązani są do napisania pełnego scenariusza i zrobienia filmu w ciągu niespełna roku. Bo premiera musi odbyć się podczas kolejnego festiwalu weneckiego.
W tym roku powstały w ten sposób trzy filmy: „The Fits" Anny Rose Holmer, „Blanka" Kohki Hasei i „Baby Bump" Kuby Czekaja. Bohaterami wszystkich tych opowieści są bardzo młodzi ludzie. W „The Fits" dziewczyna z Cincinnati wchodząc w dorosłość musi dokonać podstawowych wyborów życiowych. W „Blance" samotna jedenastolatka z Manili marzy o tym, by zarobić trochę pieniędzy i „kupić" sobie mamę. W polskim „Baby Bump" jej rówieśnik próbuje poradzić sobie z dorastaniem – ze zmieniającym się własnym ciałem, z ułożeniem kontaktów z matką.
„Baby Bump" to film-eksperyment. Poszukiwanie nowego języka kina, gejzer energii i wyobraźni. Wszystko jest tu jak wycięte z komiksu, kolorowe, kiczowate, dynamiczne. A jednocześnie niepokojące. Nic zresztą dziwnego. Rzeczywistość jest tu przecież przefiltrowana przez fantazję dziecka, jego lęki i marzenia. Jego bolesne zderzenia ze światem. A kto powiedział, że dzieciństwo, nawet tzw. „szczęśliwe dzieciństwo" nie jest na swój sposób traumatyczne i bolesne?