Nastroje na zachodzie Ukrainy są takie, że w ogóle nie może się tam pojawić jakikolwiek przedstawiciel polskiej kultury. Bo kojarzy się ona tylko z filmem o ludobójstwie na Wołyniu. Chyba nikt na Ukrainie go nie widział, nawet projekcja dla elit została odwołana, ale opór wobec prawdy o Wołyniu, także w wersji artystycznej, jest wielki.
Moment na przyjmowanie tej prawdy jest dla Ukraińców trudny. Trwa wojna z Rosją, a nacjonaliści odpowiedzialni za ludobójstwo na Wołyniu są postrzegani jako zasłużeni w walce z moskiewską dominacją. Ale starcie z rosyjskim neoimperializmem może trwać latami. A w tym czasie powstaną kolejne pomniki zbrodniarzy, przebicie się z prawdą będzie jeszcze trudniejsze, a może niewykonalne.