Reklama

Czy można lubić banki

Kluczem do dobrych relacji na linii klient–bank jest zmiana filozofii sprzedaży produktów, uproszczenie języka w umowach i regulaminach, ale także podnoszenie wiedzy finansowej i odpowiedzialność po stronie klientów.

Aktualizacja: 15.11.2016 17:13 Publikacja: 14.11.2016 23:01

Uczestnicy debaty zgodzili się, że rozwój bankowości elektronicznej niesie nowe wyzwania tak dla ban

Uczestnicy debaty zgodzili się, że rozwój bankowości elektronicznej niesie nowe wyzwania tak dla banków, jak i użytkowników.

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Badania pokazują, że z jednej strony banki są postrzegane jako instytucje bezpieczne i godne zaufania, ale z drugiej ocenę branży mocno nadszarpnął problem kredytów frankowych. O tym, co banki mogą dać klientom, a co klienci bankom, dyskutowali uczestnicy debaty „Rzeczpospolitej".

– Bankowość to sfera usług szczególnych, mocno nadzorowanych i regulowanych, a dziś z usług sektora korzysta ponad 80 proc. Polaków. Wykonujemy ponad 5 mld operacji i udzielamy 6–8 mln sztuk kredytów rocznie – wyliczał Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. – Badania pokazują, że pod względem zaufania sektor bankowy plasuje się tuż za NBP. Polska bankowość 2016 to: bezpieczne depozyty, dobra jakość kredytów, solidne wpłaty podatków do budżetu, niezawodna realizacja płatności i nowoczesna część gospodarki elektronicznej, którą można wykorzystać dla modernizacji całego państwa – dodał.

Jego zdaniem kwestia franków oczywiście rzutuje na ogólną opinię, jest jednak przesadnie eksponowana.

– Branża bankowa jest oceniana przez pryzmat kredytów frankowych. Bez rozwiązania tego problemu nie będzie wyraźnej poprawy wizerunku – mówił z kolei Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska, tłumaczył, że wynika to z mentalnego podejścia, specyficznego dla polskiego rynku. – O ile klienci są w stanie zaakceptować niski zysk, o tyle mają problem z akceptacją nawet małej straty i w takich sytuacjach szukają odpowiedzialności na zewnątrz – mówił.

Reklama
Reklama

– W kierowanym przeze mnie banku od początku zakładaliśmy, że zdolność kredytowa klienta frankowego musi być wyższa o 20 proc. niż w przypadku złotych. Co więcej, nasze umowy już od 2002 roku, a więc długie lata przed wejściem w życie tzw. ustawy antyspreadowej, dawały możliwość spłaty rat bezpośrednio we frankach, bez przeliczania na złote, pozwalając uniknąć koszu spreadów walutowych – podkreślał Kalicki.

– Klienci, podpisując umowy, składali specjalne oświadczenia, więc nie można teraz twierdzić, że ludzie nie wiedzieli, że zaciągnęli kredyt walutowy, a nie złotowy. Fundacja Kredytu Hipotecznego publikowała łatwo dostępne poradniki dla klientów czytelnie opisujące zagrożenia i podział ryzyka między klienta a bank – dodał Cezary Stypułkowski, prezes mBanku.

Marek Niechciał zwracał jednak uwagę, że banki jako profesjonalna strona transakcji w wyższym stopniu niż klienci powinny zdawać sobie sprawę z tego, że kredyt walutowy jest obarczony wysokim ryzykiem kursowym.

Tłumaczył też, że wyznacznikiem tego, czy generalnie w relacjach banki–klienci występuje zachwianie równowagi stron, nie jest sama ilość skarg wpływających do instytucji stojących na straży praw konsumenckich, ale to, czy wyłania się z nich jakiś masowy i powszechny problem, oraz gotowość do jego rozwiązania.

 

 

Reklama
Reklama

Zbyt agresywna polityka sprzedażowa

Z tym nie jest jednak różowo. – W umowach o kredyty hipoteczne jest wiele klauzul niedozwolonych, np. klauzul waloryzacyjnych, ubezpieczeń niskiego wkładu, zmienności oprocentowania, i na tym tle powstają spory. Wobec braku woli polubownych rozwiązań ze strony banków konsumenci zmuszeni są dochodzić swoich roszczeń na drodze sądowej – mówiła Małgorzata Rothert, miejski rzecznik konsumentów.

– Spraw sądowych jest coraz więcej, toczą się postępowania grupowe przeciwko kilku bankom, w których uczestniczy już ponad 5 tys. konsumentów, a wspierają ich rzecznicy konsumentów, jako reprezentanci grup – dodała Małgorzata Rothert.

Prezes UOKiK wskazał, że sektor bankowy wydaje duże kwoty na reklamy, a jednocześnie brakuje skutecznego przekazu i akcji edukacyjnej obalającej pewne mity, również te związane z kredytami walutowymi.

Jednak kredyty hipoteczne to nie jest jedyny przykład zbyt agresywnej polityki banków.

– Źródłem kłopotów wizerunkowych sektora nie są tylko kredyty frankowe, ale też polityka sprzedażowa innych produktów w minionych latach. Dla przykładu wiele znaczących banków promowało długoterminowe polisolokaty jako alternatywę dla depozytów. Wprawdzie to ubezpieczyciele dostarczali produkt, ale swoim klientom oferowały go również banki – tłumaczył Dariusz Szkaradek, partner w firmie doradczej Deloitte odpowiedzialny za sektor usług finansowych. Do rzeczników konsumenta zgłaszają się osoby, często w podeszłym wieku, które przyszły do banku i chciały dobrze ulokować zaoszczędzone w życiu pieniądze, a wychodziły z długoterminową umową z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym.

Reklama
Reklama

Bankowcy natomiast przekonują, że gros problemów i niezrozumienia wynika z tego, że polski klient oczekuje szybkich zysków. – Polisolokaty to naprawdę atrakcyjny produkt, który daje pokrycie ubezpieczeniowe i pozwala zarobić. Sam we wrześniu rozliczyłem dwudziestoletnią polisolokatę z trzykrotnym zyskiem. Ale ten produkt musi być oferowany właściwym klientom. Przypadki jego sprzedaży osobom, które w oczywisty sposób, profilowo nie pasują do jego istoty, muszą być eliminowane czy wręcz karane – podkreślał Stypułkowski.

Produkt musi być dobrze dobrany

Bankowcy podkreślają, że w relacjach bank–klient obie strony mają zarówno prawa, jak i obowiązki. – Nie możemy zdejmować ryzyka i odpowiedzialności z ludzi, którzy podejmują decyzje – mówił Krzysztof Kalicki. Warunkiem jest jednak wiedza finansowa i świadomość klienta, że wie, co kupuje.

Przepisy, które mają wzmocnić pozycje konsumentów w relacjach z instytucjami finansowymi, są potrzebne, ale ich nadmiar może być wręcz groźny. – Regulacji jest coraz więcej i zobowiązują nas do przekazania tak dużej ilości informacji, że klient nie jest w stanie przeczytać tych wszystkich zapisów i regulaminów – alarmował Cezary Stypułkowski.

Nadmiar ochrony może być groźny

Prezes mBanku dodaje jednocześnie, że jednym z kluczy do dobrych relacji na linii klient–bank i wyzwaniem, przed jakim stoi sektor, jest uproszczenie języka w umowach, regulaminach i dokumentach skierowanych do klientów, bo jest on zbyt prawniczy i hermetyczny, przez co niezrozumiały.

Krzysztof Pietraszkiewicz apelował o współpracę z państwem i regulatorami.

Reklama
Reklama

– Jeśli mamy przeciwdziałać nadużyciom i nadmiernemu zadłużeniu, to musimy mieć dostęp do elementarnych informacji. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy dokument nie jest sfałszowany lub skradziony, nie mamy dostępu do informacji, czy firma, która wystawiła zaświadczenie o zarobkach, odprowadza podatek do fiskusa czy składki do ZUS, a mamy kilkadziesiąt tysięcy prób wyłudzeń rocznie – wylicza prezes Pietraszkiewicz.

Wtóruje mu ekspert Deloitte. – Brak dostępu do informacji na temat klientów powoduje, że nadal 10–30 proc. strat kredytowych banków jest wynikiem fraudów, częściowo wynikających z posługiwania się fałszywymi dokumentami, a częściowo z nieujawnienia wszystkich informacji przez klientów– mówi Dariusz Szkaradek. Rosnące koszty związane z nadmiernymi regulacjami spowodują, że część produktów będzie musiała być wycofana – ostrzega prezes Kalicki.

– Polskie banki nadal promują kulturę ryzyka w procesach sprzedażowych. Historycznie motywacyjne systemy wynagradzania były nastawione na sprzedaży jak największej liczby produktów. To nie tylko nasza przypadłość, o czym świadczy ostatni skandal Wells Fargo – mówił Dariusz Szkaradek.

Rewolucja w sprzedaży usług bankowych

Cezary Stypułkowski przyznał, że przez ostatnie dekady model funkcjonowania bankowości był skoncentrowany na produkcie i jego sprzedaży. Ta perspektywa nadal obowiązuje w większości banków, a zmiana i przejście do filozofii sprzedaży dostosowanej do specyfiki klienta i jego realnych potrzeb stała się kluczowym wyzwaniem. Zabierze to co najmniej kilka lat.

– Zakładam, że mBank będzie przeorganizowany i dostosowany do tego modelu najdalej w 2020 roku. Nie jest to łatwe zadanie, bo to nowe podejście musi być tak skalibrowane, aby nie tracąc perspektywy przyniesienia zwrotu z kapitału i bezpieczeństwa depozytów, przeorganizować funkcjonowanie banku z perspektywy produktowej na klientowską – deklarował Stypułkowski.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem pod tym względem branża bankowa będzie pionierem w Polsce. Prezes mBanku przekonuje, że polski sektor bankowy dobrze służy klientom, jest jednym z najlepiej zorganizowanych na świecie w kategoriach konkurencyjności, innowacyjności i szybkości rozliczeń. Jednocześnie polskie banki pobierają jedne z najniższych opłat i prowizji w Europie.

Marek Niechciał uważa, że kluczowa w łatwiejszym zrozumieniu produktów bankowych może być ich standaryzacja, pod warunkiem że zostanie przeprowadzona tak, by jednocześnie nie zaburzyć konkurencji na rynku.

– Podobnie jak w przypadku ubezpieczeń OC – obowiązkowa część jest wystandaryzowana, ale firmy mogą rywalizować dodatkowymi elementami – tłumaczył prezes UOKiK.

Krzysztof Kalicki zwracał uwagę na wyzwania związane z popularyzacją bankowości elektronicznej.

– Klienci często nie przestrzegają procedur i zasad bezpieczeństwa, a w przypadkach wyłudzeń składają skargi i żądają od banku pokrycia strat. To jest ogromny problem reputacyjny i mamy trudność z uświadomieniem klientom, że oni również ponoszą odpowiedzialność m.in. za bezpieczeństwo środowiska informatycznego, z którego korzystają – podkreślał prezes Deutsche Bank Polska.

Reklama
Reklama

Małgorzata Rothert zwracała z kolei uwagę na jeszcze jedną sprawę: banki udzielają klientom standardowych odpowiedzi na reklamacje, które w żaden sposób nie odnoszą się do istoty zgłaszanego problemu. Apelowała o indywidualne rozpatrywanie reklamacji i przedstawianie konsumentom propozycji rozwiązania spornych kwestii.

Tymczasem doświadczenia rzeczników wskazują, że spada chęć banków do ugodowego załatwiania spraw w procesie mediacji.

– Banki są na pewno potrzebne klientom, a banki bez klientów by nie istniały. Trzeba jednak pamiętać, że klienci, zwłaszcza konsumenci, a także drobni przedsiębiorcy są słabszą stroną tej relacji – podsumowała rzecznik konsumentów.

Finanse
Setki ton złota w rezerwach NBP. Ile ich jest i gdzie się znajdują? Nowe dane
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Finanse
BLIK trafi na giełdę? Spółka ma ambicje stać się podwójnym jednorożcem
Finanse
To byłby spektakularny debiut. Blik może wejść na giełdę
Finanse
Nowa metoda kradzieży na BLIK. Można nieświadomie zostać pośrednikiem przestępców
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama