Od 39 lat pracuję jako lekarz. Zaczynałem, jak każdy z nas, od stażu w szpitalu, a następnie przeszedłem przez wszystkie szczeble kariery akademickej, od asystenta po profesora zwyczajnego. Jednakże nigdy w moim zawodowym życiu nic nie wywołało takich emocji i nie zmusiło do takich przemyśleń jak kiedyś stan wojenny, a teraz czas pandemii.
W 1981 roku byłem młodym lekarzem i doskonale pamiętam, jak ze Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu wywożono chorych, bo spodziewano się zamieszek i przygotowywano łóżka dla ewentualnych ofiar. 14 grudnia 1981 r. miałem dyżur w pogotowiu. Jeździliśmy na wezwania po pustych ulicach, co chwilę zatrzymywani przez kontrolujące wszystko wojskowe patrole. Nikt nie wiedział, co będzie dalej, ludzie bali się wychodzić z domu, dostęp do lekarza był utrudniony. Każdy musiał sobie jakoś radzić. I poradziliśmy sobie. Po latach, dzięki zrywowi solidarnościowemu – Polska się zmieniła.